Zaczęło się od frustracji
Remontowaliśmy własne biuro w 2019 roku. Wyburzenie ścian, wymiana podłóg, przebudowa układu pomieszczeń. Standardowa sprawa. Ale kiedy przyszło do wywozu gruzu, zaczęły się problemy.
Firmy albo nie odbierały telefonów, albo podawały ceny z kosmosu, albo pojawiały się z opóźnieniem. Kilka razy musieliśmy anulować termin z ekipą budowlaną, bo kontener nie przyjechał na czas.
Wtedy pomyśleliśmy: jeśli my mamy ten problem, to ile innych firm i rodzin również na niego trafia?